Showing posts with label JaśniePanAparat. Show all posts
Showing posts with label JaśniePanAparat. Show all posts

Tuesday, 23 July 2019

Reaktywacja

Nie tylko ja zastanawiam się jaki sens ma prowadzenie bloga. Na pewno łatwiej jest zamieścić tutorial. Ale dotąd ich nie zamieszczałam ;)
Może po protu pokażę kilka prac zamiast filozofować ;)

Troszkę się przeprosiłam z Jaśnie Panem Aparatem na razie przy sporej pomocy Lightrooma, który chętnie i nie wymawiając, koryguje moje błędy a raczej niewiedzę. Ostatnio wzięłam sobie do serca nauczania 'youtubowych' fotografów i po trzech (!!) latach posiadania aparatu zaczęłam czytać instrukcję obsługi. Za bardzo przejęłam się poleceniem, że zdjęcia po prostu trzeba robić a wtedy się nauczysz. Jednak trzeba było przeprosić się z instrukcją i już odkryłam kilka możliwości poprawienia jakości zdjęć. Kółko fotograficzne nauczyło mnie posługiwania się aparatami analogowymi. Cyfrówki to jednak trochę inna bajka...
Na szczęście nie wpadłam na pomysł aby robić zdjęcia metodą Krudów (polecam, świetny film animowany), bo raczej dla JPA byłby to ostatni dzień życia ;))))

Notes A4 mixed media:






Wednesday, 17 January 2018

Raz na mediowo...


Te zdjęcia niewiele oddają rzeczywiste barwy notesu. W oryginale są one stonowane i sprawiają wrażenie głębi. To jest właśnie powód dla którego nie zamieszczam prac mediowych - nie umiem ich fotografować... A szkoda, bo farby, tusze, brokaty, pasty pozłotnicze, woski Inka czy Finnabair, gesso, wszelakie pasty mediowe tudzież maski to moja miłość i pasja i zachwyt... Mediowałabym wszystko co stoi a może i chodzi (np. zegary ;D). I zmediowałam parę zeszytów i nawet są ładne, ale pokazanie ich w takiej formie jak poniżej przekracza moje siły.
Tak więc na świadectwo działalności na niwie mediowej, jedna sierotka:






Saturday, 7 January 2017

Poległam... :D

      Jako że mój angielski nadal nie jest komunikatywny, czasem proszę o pomoc wujcia Google. Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to dobry pomysł. Ale nie zawsze mam dostęp do profesjonalnego tłumacza (czytaj: 17-letnia zabiegana nastolatka ;) ).
Nie raz wujcio Gógl okazał się doskonałym kabareciarzem, ale tym razem nie mogłam opanować śmiechu przez dłuższy czas.
Oto rzeczone zdanie:
W oryginale:

Rupa? Darling soul. I did exercise an iron restraint, didn't I?

W tłumaczeniu wujcia:

Rupa? Dusza kochanie. Zrobiłem wywierać umiar żelaza, prawda?

Czy ktoś wie co to jest "rupa"??? Bo brzmi odjazdowo :D



Brak wpisów na blogu, nie wynika z "nicnierobienia" - miałabym dużo do pokazania, ALE... ja i Jaśnie Pan Aparat nie możemy dojść do porozumienia. Nie wiem czy on po prostu jest idiotooporny, czy może to tylko wina zimowych ciemności jakie panują tu od 2 miesięcy. W końcu to one zrodziły angielskie horrory i inne suspensy... Ja bym się skłaniała ku winie angielskiej pogody... 😎

Każde zdjęcie jest pokryte szarym woalem. Nie ma znaczenia,czy robię je na stole, czy w witheboxie, z lampą błyskową, w oświetleniu naturalnym, w oświetleniu domowym, czy w oświetleniu lampą z regulowaną ilością ciepłoty barwowej, ze zwiększonym ISO, czy przy różnych ustawieniach balansu bieli - zdjęcie jest szare i basta.
Zwykłą kartkę można pokazać i w szarościach. Ale mixmediowe zeszyty? Takie w których namiętnie wykorzystuję bajecznie kolorowe woski Inka Gold? 😕

Na poprawę wiary w siebie jak również podupadłego humoru, zafundowałam sobie obiektyw portretowy.
No cóż... nawet jeśli nie zostanę fotografem, to mogę się pocieszać, że przynajmniej zajęłabym pierwsze miejsce w konkursie na na najbardziej szalonego optymistę :D