Polska mowa być gumowa ;) Nie wiem, czy słowniki zgodziłyby się z moim tytułem, czy taki przymiotnik istnieje. No w każdym bądź razie zaistniał i jako tytuł i jako czas - powstało sporo ślubnych kartek, albumów i boxów.
Tą razą w słodkich niebieskościach, za co odpowiedzialne są papiery MajaDesign, i mój faworyt błękitny UHK w kropeczki; pewnie nie tylko ja do nich wzdycham ;)
Exploding boxy to takie 5 kartek w jednej. Szczególnie, jeśli nie robi się ich wedle jednego schematu. Zdecydowanie pobudzają i wyobraźnię i kreatywność.
Ostatnio wykonałam kilka takich pudełek i mam ochotę na więcej. Oto ślubny, brąz + ecru:
Jako bazę wykorzystałam pudełko po męskich perfumach Gucciego, które aż się prosiło do wykorzystania do albumu. Duże, ze sztywnej tektury, obłożone pięknym, czarnym papierem.
Po liftingu wygląda tak:
Bardzo lubię robić albumy. W różnych stylach. Trochę trudno jest robić je bez zdjęć, są wtedy takie... "nieosobowe" ;)
Właśnie takie wrażenie na mnie robi jeden z moich ostatnich albumów... Może zamieszczone w nich zdjęcia to zmienią? ;)
Zdjęcia robione w dziennym świetle, a mimo to mają szarość zamiast żywych barw... Czy jeśli nasypię do aparatu Oxy Action, następne będą jaśniejsze? ;))))))
Kiedy odważyłam się zrobić pudełka, należało powiedzieć: B i zrobić kartki do nich. Udało mi się kupić duże arkusze perłowego papieru mającego gramaturę na pewno powyżej 200g/m. Ścinki po "pudełkowaniu" świetnie pasowały do kartek, oto efekty: