Thursday, 23 May 2013

Srebrzysto - perłowo...

Powinnam powtórzyć, że to ślubnych zaproszeń ciąg dalszy? ;)




Sunday, 19 May 2013

Zaproszeń ciąg dalszy :)

Kolejne srebrzysto - perłowe zaproszenie:



Tuesday, 14 May 2013

Zaproszenie na ślub...

Srebrzyście i perłowo, vintażowo i kwiatowo...
Jedna kartka w trzech odsłonach :)




Środkowy kwiatek wykonany ręcznie...
Zdjęcie z internetu...
Pozdrawiam

Sunday, 12 May 2013

Dzień Mamy przed nami :)

W takim dniu można poszaleć z z romantycznością, "vintażownością" i kwiatkami :D
Oto kartka z wierszowanymi życzeniami dla Mamy:



Życzenia są następującej treści:


Życzenia dla Mamy

To dla Mamy, proszę Mamy, te życzenia:
Niechaj Mama, proszę Mamy, się nie zmienia.

Niechaj Mama, proszę Mamy, będzie młoda,
Bo na starość, to po prostu zdrowia szkoda.

Niechaj Mamie, proszę Mamy, słonko świeci…
Tego życzą, naszej Mamie, Mamy dzieci.
                                                                M.G.

Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamy :D

Kartkę zgłaszam w wyzwaniach - to mój pierwszy raz :D - na blogu Rapakivi  Craft4Yu w Galerii Rae oraz  Na strychu
Jeśli chodzi o Craft4You, to nie wiem, czy mnie przyjmą do wyzwania, bo jedynym produktem ze sklepu użytym w tej kartce jest ukochana białoróżowa hortensja pocięta na kawałki i zatknięta za główny kwiat, robiony ręcznie. Hortensje kupiłam półtora roku temu, albo i dawniej i nie znalazłam już takich w sklepie, więc nie mam jak podlinkować... Hmm...


Godzinę później:
Mam, mam, mam :D
Zapomniałam, że ręcznie robiony kwiatek został potuszowany distressem Tima Holtza, a że wszystkie moje tusze pochodzą z z Craft4Yu to mam podlinkowanie, tadam: Victorian Velwet


Na strychu


Po długiej przerwie

Minęły ponad dwa miesiące zanim mogłam wziąć papiery do rąk, więc pierwsza kartka niespecjalnie mnie zachwyciła... długo się zastanawiałam, jak ją poprawić. Oto pierwsza jej wersja:



Jakoś tak wydawała mi się niedokończona, niepełna, więc dodałam parę kwiatków i wydaje mi się, że jest lepiej:



Sunday, 5 May 2013

Czas zmian nastał...

Czułam od dłuższego czasu, ze jakieś zmiany szykują się w moim zyciu, ale że wyjadę z Polski i zamieszkam w Anglii - tego już bym nie wymyśliła... ... nawet moja wybujała wyobraźnia ma granice :D
Tak więc mieszkam w mieście słynnym z tego, ze ma jedno z najdłuższych molo (czy: mol? moli? molów? :D) w Europie, po molu jeździ tramwaj i tylko za Chiny Ludowe, nie uświadczysz w nim morza :D
Oto dowód:

To nie jest zdjęcie pustyni marsjańskiej, słowo!

Ponad kilometr od brzegu w głąb morza...

Irish Sea - a wygląda jak pustynia w Afryce ;)

Widok na Liverpool ;)

Czasem woda musi napływać, choć tego chyba najstarsi rybacy nie pamiętają ;):

Widok na Blackpool

W tle: Southport

A to rzeczony tramwaj jeżdżący po molo, oraz kawałek mojego palca - notorycznie zasłaniam obiektyw :D niestety, jeszcze nie oswoiłam iphona, stąd takie, a nie inne zdjonko:



Anglia to przedziwny kraj. Rosną w nim w zgodzie sosny i palmy, konie i psy noszą ubranka na spacerze czy wybiegu, tramwaj zamiast po mieście to po molo gania, w miejscu morza pustynia straszy a ludzie zamiast ludzką mową, po angielsku gadają :D Ale o dziwo, dobrze mi tutaj... :)
Pozdrawiam Was serdecznie: Bye ;)